Trzy starsze panie dochowują tajemnicy

November 5th, 2008

Podczas pobytu we Włoszech wdowa po gwate­malskim pisarzu Miguelu Angelu Asturiasie usłyszała o wznowieniu, po kilkudziesięciu la­tach, poszukiwań Ettore Majorany. Wyjawiła, że w latach sześćdziesiątych spotykała włoskiego uczonego w domu sióstr Eleonory i Lilo Manzo­ni. Twierdziła, że Majorana pozostawał w bli­skiej przyjaźni z Eleonorą, matematyczką.

Jednak i tym razem nadzieje na rozwiązanie zagadki, tak bardzo uzasadnione, rozwiały się jak mgła. Poproszona o podanie dodatkowych szczegółów, pani Asturias wycofała się ze swoich zeznań. Stwierdziła, że nie poznała Majorany osobiście, a tylko słyszała o jego przyjaźni z nie­żyjącą już Eleonorą Manzoni. Zasugerowała przy tym jednak, że jej własna siostra i Lilo Manzoni mogłyby udzielić bardziej wyczerpujących infor­macji. Okazało się, że starsze panie nie chciały lub nie mogły wnieść do sprawy nic nowego. Czyżby obie staruszki i pani Asturias przyrzekły sobie nie wyjawiać tajemnicy Ettore Majorany?

Ponieważ dwa zupełnie niezależne od siebie źródła wskazywały Argentynę jako miejsce, do którego prowadzi ślad Majorany, wersja mówią­ca o jego ucieczce do tego kraju w 1938 r. wydaje się bardziej prawdopodobna niż samobójstwo lub wstąpienie do klasztoru. Powody jego nagłego zniknięcia nadal pozostają nie wyjaśnione.

Być może rację miał Enrico Fermi, który ko­mentując niepowodzenie dochodzenia w sprawie zaginięcia Majorany stwierdził, że gdyby Ettore chciał zatrzeć za sobą ślady, to z tak nieprzecięt­ną inteligencją przyszłoby mu to bez trudu.

Ucieczka do Argentyny?

November 5th, 2008

Ostatni i być może najbardziej intrygujący ślad Ettore Majorany prowadzi do Ameryki Połu­dniowej. W 1950 r. chilijski fizyk Carlos Rivera, przebywając w Buenos Aires, zamieszkał u pew­nej staruszki. Któregoś dnia kobieta przez przy­padek znalazła wśród papierów Rivery nazwisko Majorany. Powiedziała swojemu lokatorowi, że jej syn zna człowieka o tym nazwisku, który kie­dyś był fizykiem, lecz teraz pracuje jako inżynier. Niestety, Rivera nie zdążył podążyć tym tropem przed swoim wyjazdem z Buenos Aires.

Najdziwniejsze jest to, że chilijski naukowiec jeszcze raz natrafił na nazwisko Majorany w Bu­enos Aires. Dziesięć lat później, podczas obiadu w restauracji hotelowej, w roztargnieniu kreślił wzory matematyczne na papierowej serwetce. W pewnym momencie podszedł do niego kelner i powiedział: „Znam człowieka, który ma podob­ny zwyczaj. Przychodzi tu od czasu do czasu. Na­zywa się Ettore Majorana i zanim tu przyjechał, przed wojną, był we Włoszech znanym fizy­kiem”. Jednak i tym razem ślad się urwał. Kel­ner nie znał adresu Majorany, a Rivera musiał wracać do kraju.

Dzięki kontaktom naukowców, pod koniec lat siedemdziesiątych wieść o zagadkowych odkry­ciach Rivery w Argentynie dotarła do Włoch. Profesor fizyki Erasmo Recami i Maria Majora­na, siostra Ettore, podjęli kolejne starania o wy­jaśnienie tajemniczego zaginięcia młodego na­ukowca. Podczas poszukiwań natrafili na jeszcze jeden ślad wiodący do Ameryki Południowej.

Do klasztoru?

November 5th, 2008

Rodzina Majorany zamieściła ogłoszenie ze zdję­ciem o zaginięciu Ettore. W lipcu odpowiedział na nie opat klasztoru Gesù Nuovo w Neapolu, twierdząc, iż pod koniec marca odwiedził go mło­dy człowiek, niezwykle podobny do tego z foto­grafii, który poprosił, by przyjęto go do klaszto­ru jako gościa. Kiedy opat zaczął się wahać, męż­czyzna odszedł i nigdy więcej się nie pojawił. Niestety, zakonnik nie pamiętał dokładnej daty, w związku z czym ustalenie, czy miało to miejsce przed, czy po wizycie w Palermo, okazało się nie­możliwe.

Nieco później okazało się, że 12 kwietnia mło­dy mężczyzna odpowiadający wizerunkowi z fo­tografii poprosił o przyjęcie do klasztoru San Pa­squale de Portici. I tam spotkał się z odmową.

Czterdzieści lat później, na podstawie tych niejasnych i nieprzekonujących zeznań, pisarz Leonardo Sciascia wysnuł hipotezę, według któ­rej znużony otaczającą rzeczywistością i obo­wiązkami, które nakładała na niego kariera na­ukowca, być może również zniechęcony oczywi­stymi niepowodzeniami w roli wykładowcy Ma­jorana zaczął szukać ukojenia w życiu religij­nym, a ostatecznie znalazł gdzieś azyl, w którym mógł żyć incognito oraz poświęcić się modlitwie i kontemplacji.

Poszukiwanie śladów

November 5th, 2008

W trakcie przeprowadzonego w pierwszych tygo­dniach po zniknięciu Majorany dochodzenia na­trafiono na kilka obiecujących śladów. Niestety, wszystkie okazały się fałszywe. Ustalono, że 26 marca, w dniu, w którym wysłał do Carelliego telegram i drugi list, Majorana najprawdopo­dobniej wsiadł na statek pocztowy powracający z Palermo do Neapolu. Bilet wystawiony na jego nazwisko został skasowany przy rozpoczęciu po­dróży. Później jednak odmówiono udostępnienia go jako dowodu, tłumacząc się, że wykorzystany bilet gdzieś się zawieruszył. Świadek, który po­czątkowo przyznał, iż odbył podróż z Majorana w jednej kabinie, zmienił zeznania twierdząc, że nie jest pewien, czy jego towarzyszem był zagi­niony fizyk. Z drugiej jednak strony pewna pielę­gniarka, która dobrze znała Ettore, twierdziła, że widziała go w Neapolu 26 marca, po przypły­nięciu statku z Palermo.

Nadchodzi kryzys

November 5th, 2008

Jesienią 1933 r. Majorana powrócił do Rzymu z katarem żołądka i najwyraźniej wyczerpany nerwowo. Był zmuszony przejść na ścisłą dietę, coraz bardziej unikał ludzi, nie układały mu się też stosunki z rodziną.

Coraz rzadziej pojawiał się na uniwersytecie, prawie nie opuszczał domu. Ten obiecujący mło­dy naukowiec nagle przeobraził się w pustelnika. Przez cztery kolejne lata nie utrzymywał jakich­kolwiek kontaktów ze znajomymi i przyjaciółmi, nic też nie opublikował w tym okresie. Jedynie w 1937 r. nastąpiła krótka chwila powrotu do względnie normalnego życia. Wydał wtedy, po długim okresie ciszy, swoją ostatnią znaną pracę naukową i wystąpił o przyznanie mu profesury. Nominację na profesora fizyki teoretycznej uniwersytetu w Neapolu otrzymał w listopadzie tego samego roku.

Niestety, frekwencja na wykładach Majorany była niewielka, co odbiło się fatalnie na jego po­czuciu własnej wartości. Większość studentów nie była w stanie nadążyć za jego tokiem myśle­nia. 22 stycznia 1938 r. Ettore poprosił brata o przelanie wszystkich swoich oszczędności z banku w Rzymie do Neapolu. W marcu popro­sił o wypłacenie mu uniwersyteckich poborów, których nie odbierał od czasu objęcia katedry. Z pieniędzmi i paszportem w kieszeni 25 marca wsiadł na statek - i zniknął na zawsze.

Błyskotliwy perfekcjonista

November 5th, 2008

Panuje powszechna opinia, że Majorana był ob­darzony niespotykaną inteligencją. Jego mentor, laureat Nagrody Nobla Enrico Fermi, posunął się nawet do postawienia go w jednym szeregu z Galileuszem i Izaakiem Newtonem. Urodzony w Katanii na Sycylii 5 sierpnia 1906 r. Ettore rozwiązywał w pamięci skomplikowane zadania matematyczne już w wieku czterech lat. Te nie­zwykłe zdolności Majorany zadziwiały i intrygo­wały otoczenie w trakcie całej jego edukacji.

Początkowo chłopiec pobierał nauki w domu. Następnie posłano go do szkoły jezuickiej w Rzy­mie, lecz maturę zdał w Liceum Torquato Tasso - zanim ukończył 17 lat. Jesienią 1923 r. wstąpił na uniwersytet w Rzymie, gdzie studiował na Wydziale Politechnicznym, razem ze starszym bratem Luciano i Emilio Segrè. Ten ostatni na­mówił Mąjoranę do przeniesienia się do Instytu­tu Teorii Fizyki, kierowanego wówczas przez

Enrico Fermiego, co nastąpiło w 1928 r. Rok póź­niej Ettore z wyróżnieniem otrzymał doktorat. Przez następne pięć lat wraz z Fermim pracował nad problemami fizyki nuklearnej.

Choć cały dorobek naukowy Majorany składa się z zaledwie dziewięciu rozpraw opublikowa­nych w latach 1928-1937, jego prace wciąż wy­wołują wśród naukowców zadziwienie i podziw. Świadczą bowiem o dokładnej znajomości da­nych eksperymentalnych, błyskotliwym umyśle i nie znającym kompromisów perfekcjonizmie.

Krytycznym podejściem do prac innych naukow­ców Majorana zasłużył sobie na przydomek „wielkiego inkwizytora”. Równie wymagający był jednak w stosunku do samego siebie, czym można tłumaczyć wolne tempo i względną szczu­płość jego dokonań naukowych po otrzymaniu stopnia doktorskiego.

Za namową Fermiego Majorana opuścił Wło­chy na początku 1933 r., by dzięki stypendium Krajowego Komitetu Naukowego podjąć pracę naukową na uniwersytecie w Lipsku. Tam po­znał laureata Nagrody Nobla Wernera Heisen-berga. Z późniejszych listów Majorany do nie­mieckiego fizyka wynika, że w jego osobie młody Włoch znalazł nie tylko współpracownika, lecz również bliskiego przyjaciela. Heisenberg nale­gał, by Majorana publikował więcej swoich prac, on jednak odnosił się do tego niechętnie.

Ucieczka w inny świat

November 5th, 2008

W momencie tajemniczego zaginięcia fizyk Ełłore Majorana stał u progu wspaniałej kariery. Czy wciąż żyje za murami klasztoru? Czy wyemigrował do Argentyny? Czy też rzucił się do morza?

Wieczorem 25 marca 1938 r. 31-letni wło­ski fizyk Ettore Majorana wsiadł w Ne­apolu na statek płynący do Palermo na Sycylii. Przed podróżą napisał dwa listy.

Pierwszy z nich, pozostawiony w pokoju hote­lu Bologna, zaadresowany był do rodziny. Zawie­rał on osobliwą prośbę: „Mam tylko jedno życze­nie, abyście z mojego powodu nie ubierali się na czarno. Gdybyście jednak chcieli przestrzegać miejscowych obyczajów, możecie - o ile jest to ab­solutnie niezbędne - nosić inne oznaki żałoby, lecz nie dłużej niż przez trzy dni. Potem zatrzy­majcie pamięć o mnie w swoich sercach i, jeśli możecie, wybaczcie mi.” Bez wątpienia wygląda-

ło to na pożegnalny list samobójcy. Tekst drugiej przesyłki zdawał się potwierdzać, że Majorana postanowił ze sobą skończyć. Była ona zaadreso­wana do Antonio Carelliego, dyrektora Instytu­tu Fizyki uniwersytetu w Neapolu, gdzie młody naukowiec od stycznia wykładał. Majorana napi­sał w nim: „Podjąłem decyzję, której nie mogłem uniknąć. Nie ma w niej szczypty egoizmu. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że moje nagłe znik­nięcie spowoduje dla Pana i studentów pewne niedogodności. Chciałbym więc prosić o wyba­czenie, przede wszystkim za to, że zawiodłem Pańskie zaufanie, szczerą przyjaźń i życzliwość.” Zanim jednak Carelli otrzymał tę wiadomość, dostarczono mu nadany w Palermo telegram od Majorany. Ettore prosił w nim, by profesor nie bral listu poważnie. Po depeszy przyszedł jeszcze jeden list, datowany na 26 marca, wysłany rów­nież z Palermo. Majorana pisał w nim: „Drogi Panie Carelli, morze mnie odrzuciło. Jutro po­wrócę do hotelu Bologna. Zamierzam jednak zre­zygnować z dalszego wykładania. Postaram się Panu wszystko dokładnie wyjaśnić.”

List ten świadczył o tym, że próba samobój­stwa była nieudana lub że do niej nie doszło. Ani profesor Carelli, ani krewni młodego fizyka ni­gdy więcej go nie ujrzeli.


calling card - auchan - Sklep Czarodziejski FRAIDA.pl - cukiernia warszawa - oświetlenie - Łeba - STS - Gamemix CS 1.6 STEAM BF2 GTA - wybielanie zębów bemowo - erp - bluzy - refleksole - hotel kraków - klimatyzacja - gry.pl